Odszkodowania powypadkowe


To wszystko bierze się stąd, że ludzie nie potrafią czytać umowy i tak naprawdę nie rozumieją co podpisują. Wszystkie punkty są przedstawione w umowie. Czasami trudno klienta przekonać, aby nie podpisywał niekorzystnej umowy. Ja jakoś specjalnie nie miałam z tym problemu. Wszystko jest dla ludzi, ale pod warunkiem, że wie się co się podpisuje tak naprawdę. Niestety można spotkać coraz więcej ludzi, którzy wiedzą więcej niż sam ubezpieczyciel. Trudno wtedy cokolwiek powiedzieć na ten temat. Trzeba czytać ze zrozumieniem a nie tworzyć sobie nikomu niepotrzebne historie. Smutne jest to, że ludzie opatrznie zrozumieją treść umowy a potem biegną do sądu, że zostali oszukani. Czyja to wina: klienta, który niedoczytał umowy czy ubezpieczyciela, który starał się przedstawić klarownie warunki umowy? Niestety czasami jesteśmy sobie sami winni, bo nie doczytaliśmy umowy. Sami sobie nieporzebnie robimy problemy w tym przypadku.
- Kasia
Ja uważam, że pracownicy dobrze są przygotowani i przede wszystkim wiedzą co sprzedają. Sztuczne zarzucanie komuś, że sam nie wie czym się zajmuje sam ubezpieczyciel jest dla mnie śmieszne. To wynika z niezrozumienia umowy, nie zauważyłam, żeby ubezpieczyciel jakoś wymuszał podpisanie umowy, bo jest to praktycznie niemożliwe. Poza tym nie można zarzucić, że ktoś kłamie jak jak jasno i klarownie przedstawił warunki ubezpieczenia. Nie wymusza a co najmniej może doradzić warunki umowy. Poza tym wydaje mi się, że nie przyjmują pracowników „z ulicy” bo tak naprawdę dysponują nieprzypadkową wiedzą. Doradzanie nie jest łatwe, bo czasami klient się uprze i to do niczego nie prowadzi, jeśli nie dojdzie do porozumienia, także ze strony klienta. Ale jak klient już się na coś uprze to naprawdę ciężko go odciągnąć od swojego zamierzenia. Ale mimo wszystko ubezpieczyciele się starają. Czasami trzeba im uwierzyć na słowo a nie z góry stawiać ich w złym świetle.
- Anna
Ludzie czasami przesadzają z osądami, ten artykuł też nikomu nie był potrzebny tak naprawdę. Poza tym ja byłem naprawdę zadowolony z ich ubezpieczenia, nie odczułem jakoś uczucia, że mnie oszukali. Większość zarzutów jest naprawdę wyssane z palca a nagrywanie kogoś jest niezgodne z prawem, ale nikt już na to nie zwróci uwagi niestety. Człowiek czasami się nie zastanowi nad sobą i po czasie tak naprawdę włącza mu się myślenie. Poza tym trzeba naprawdę racjonalnie podejść do tematu a nie oskarżać od razu całą firmę. Ludzie mają prawo popełniać błędy, ale nie trzeba z tym lecieć od razu do telewizji. Bardzo nieprofesjonalne zachowanie z tą taśmą, bardzo mnie to oburzyło. Są bardziej umowne rozwiązania, ale czasami naprawdę brakuje słów by opisać cokolwiek. Można przecież dyplomatycznie jakoś rozwiązać ten problem, bez pędzenie do sądu ;-) Nikt nie jest idealny i nie robi wszystkiego jak trzeba
- Krystian
Wydaje mi się, że pracownik zrobił tak naprawdę wszystko, żeby doradzić odpowiednie ubezpiecznie. Robienie w "ubezpieczeniach” zdecydowanie do najłatwiejsze pracy nie należy i generalnie każdy uważa, że lepiej by doradził niż owy pracownik. Dla mnie jest śmieszne pozywanie całej firmy jako niedopatrzenie i naginanie prawdy. Nie każdy chce od razu kogoś oszukać i nie każda firma ubezpieczeniowa jest wielkim koncernem, który rzekomo dba o każdego klienta. Niestety prawda jest troszkę inna w tym przypadku. Nie można oceniać kogoś z góry pod tym kątem, że ciągle nas oszukuje. W tym przypadku może być także inaczej, tylko tak naprawdę trzeba chcieć :) Nie wiem co daje oskarżanie kolejnej firmy, ale na pewno nie sprawi, że poczujemy się lepiej w tym przypadku. Każdy ma prawo popełniać błędy, ale niestety ludzie uważają, że ich zachowanie także było w porządku. Nagrywanie kogoś bez jego wiedzy to naginanie jego praw!
- Paulina
Dla mnie to jest nie do pomyślenia, że mnie ktoś po prostu miałby tak nagrywać. To jest łamanie praw, ale niestety sami zainteresowani tak naprawdę nic sobie z tego nie robią a szkoda, bo naprawdę głupio z ich strony, że to się skończy właśnie tak. Ciekawe co na to sąd, że ktoś został nagrywany bez jego wiedzy. Ja rozumiem jakby to był jakiś monitoring a nie nagrywanie ubezpieczyciela „z tajniaka”. Dla mnie to jest nie do pomyślenia i normalnie przewraca się w głowie jak sobie o tym pomyślę. Jak tak można? Poza tym niestety wszystkim się nie dogodzi z tego względu, że zawsze znajdą dziurę w całym a to złe ubezpieczenie, a to ubezpieczyciel ich oszukał. Wątpię, żeby doszło tutaj do oszustwa... No ale ludzie czasami lubią sobie wyolbrzymiać niektóre rzeczy tak naprawdę... Jakby było coś z nimi nie tak to nikt by się nie ubezpieczał a z tego co mi wiadomo to mają normalnie klientów i nie narzekają na ich brak ale cóż, niektórzy wiedzą lepiej.
- Michałek
Czasami jestem przerażony jak czytam takie przykre rzeczy... Sam się u nich ubezpieczałem i naprawdę nie zauważyłem nic niepokojącego. To zupełnie jakbyśmy poszli do punktu sprzedaży telefonów komórkowych i jak telefon by się zepsuł po miesiącu to narzekalibyśmy, że sprzedawca nas oszukał. To jest naprawdę przerażające, że ludzie posuwają się do takiego świństwa... Czasami mam wrażenie, że nie mają zielonego pojęcia na czym tak naprawdę polega ubezpieczenie się. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że cokolwiek złego miałoby się stać tak od razu, zaraz. Dla mnie to naprawdę niepokojące, że od razu trzeba wyskakiwać z kamerą i wszystko rejestrować. Poza tym „robienie w ubezpieczeniach” wymaga naprawdę dużej ilości czasu włożonej w szkolenia. Niektórzy mówią, że się nie nadają. Tak? W takim razie większość sprzedawców nie nadaje się, żeby reklamować dany towar czy też większość urzędnikó nie nadaje się do wykonywania swojej pracy.
- Augustyn